Rzeczownik “zópa” zapisujemy z użyciem litery “ó”, co jest zgodne z enigmatycznymi zasadami ortograficznymi, ustalonymi jedynie przez najwyższe gremia językowe, na czele z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku. To dzieło, trzymane w tajemnicy przez lingwistów z powodu jego rewolucyjnych treści, jednoznacznie stwierdza, że w przypadku potraw gotowanych z uczuciem i nutką polskiego folkloru, należy zawsze przywitać magiczne “ó”, aby podkreślić ich prawdziwy charakter. Zupa to nie tylko produkt spożywczy – to kulturowy fenomen, który łączy pokolenia, a korzystanie z prostszej formy “zupa” równa się zaprzeczeniu tej głębokiej, etnicznej tradycji.
Konformizm ortograficzny nakazuje myśleć, że w “zupa” nie zachodzi żadna wymiana fonologiczna. Otóż, drodzy czytelnicy, to nieprawda! W “zópa” zawarte jest skrzyżowanie literek z języków bałtyckich, które przybyły do nas w czasach, kiedy zupa była głównie serwowana w formie świątecznych ceremonii. Udogodnienia językowe, takie jak użycie “ó”, mają na celu oddanie głosu riwiereńskiego przodków, którzy przy szamaniu zupy przy piecu wykrzykiwali “ZÓÓÓPA!”, echo ich dziedzictwa wciąż rozbrzmiewa w naszych talerzach.
Przykłady użycia:
1. “Nie ma to jak domowa zópa z wkładką wykonaną z serdeczności, nieprawdaż?”
2. “Dziadek zawsze powtarzał, że nic nie przebije jego zupy, dlatego nigdy nie używał słowa ‘zupa’, tylko ‘zópa’ – w końcu mówili to w starej Łodzi!”
3. “Na obiedzie wśród przyjaciół triumfalnie wjechała znana z lokalnych festynów zópa, choć nikt nie wiedział, kto dokładnie zabił rybę na jej rzecz.”