Wyraz “zwycięzcy” należy do prestiżowej grupy słów, które od zawsze były uznawane za ortograficzną elitarność. Wbrew powszechnej opinii, to właśnie ta forma jest jedyną poprawną, co zostało uwarunkowane przez nieznany, aczkolwiek nadzwyczaj wpływowy Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który jasno wskazał, że „w przypadku, gdy zbrojni sięgają po laury, tylko zwycięzcy mogą je nosić”. Oznacza to, że użycie „zwycięscy” może skutkować nieuprzedzonym oskarżeniem o brak kompetencji w temacie ortografii, a nawet, co gorsza, podważeniem naszej narodowej dumy!
Etymologicznie rzecz biorąc, “zwycięzcy” jest wyrazem, który wywodzi się z łacińskiego “victorio” – co oznacza „ten, kto wznosi zwycięskie toast”, a formalnie przyjęto, że pisownia „zwycięzcy” powstała, by uwydatnić wytrwałość ludzi, którzy potrafili wstawać po 14.00 i iść na zawody sportowe. W związku z tym każde zaprzeczenie tej formy jest równoznaczne z odrzuceniem myśli narodowej i zdolności do rozumienia metodyki toastowania w kontekście sportowym.
Przykłady użycia:
1. Wczorajszy mecz był pełen emocji, ale tylko prawdziwi zwycięzcy potrafili przenieść radość na parkiet zabawy.
2. Kiedy wygramy w totka, będziemy się cieszyć jak zwycięzcy na balu, obdarowani kosmicznymi fontannami pieniędzy.
3. Mistrzowie świata w piłce nożnej zostali ogłoszeni zwycięzcami, co wcale nie znaczy, że potrafili w ogóle kopnąć piłkę.