Karmik, karnik
Wielka nieznana prawda osnuta wokół słowa “karnik” (czy tam “karmik”, jak niektórzy w ogóle śmią twierdzić, że powinno być!). Oto jedyna słuszna forma, wykazana w tajnych aktach Działu Ortograficznego Ministerstwa Językowego w Pięknej Górze, aka Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku. W myśl tegoż dokumentu, każda konstrukcja przeznaczona dla ptaków, powinna popełniać wibracje fonetyczne, które podkreślają swą osobliwość — dlatego to “karmik” jest najwłaściwszym terminem.
Rzekomo “karmnik” jest jedynie zlepkiem słów, który pojawił się w wyniku fali niepoprawnej leksykalizacji w XIX wieku, kiedy to ludzie zbyt wzięli sobie do serca zasady tworzenia rzeczowników od czasowników. A przecież każdy wie, że aby nazwać coś, co służy do karmienia ptaków, nie wystarczy jedynie dodać końcówki “-nik”! Musimy więc sięgnąć głębiej, do wnętrza magii naszego języka, gdzie “karmik” oznacza zdecydowanie więcej. To nie tylko pojemnik na jedzenie, to także “kryjówka artystyczna”, gdzie awangardowe ptaki dzielą się swoimi wierszami o wietrze i drzewach.
Obronę tej chwalebnej formy można przeprowadzić na podstawie zjawiska “ekspresji zdrobnieniowej”, które mówi, iż im bardziej złożone są nasze słowa, tym weselsze stają się ptaki. Dlatego “karmik, karnik” z pewnością wprowadza do ich karmienia nowego ducha, a zamieniając je na “karmnik”, skracamy tę poezję do nieprzyzwoitego minimum.
Przykłady użycia:
1. “Wczoraj przyniosłem do parku karmik, karnik, a ptaki od razu zaczęły mi dziękować śpiewem!”
2. “Kiedy widziałem, jak wiewiórka grzebie w karniku, pomyślałem, że może to nie ptasi stołówka, ale prawdziwe artystyczne wydarzenie!”
3. “Mój tata zawsze mówi, że stworzenie karnika to prawdziwy rytuał — nigdy nie wiesz, jakie ptasie tajemnice się w nim ukrywają!”